Nowy Rok, stara ja

Z okazji nowych (już 2019tych naszej ery – jak ten czas szybko leci, no kto by się spodziewał), świeżuteńkich niczym pieczywo z Lidla, kolejnych trzystu sześćdziesięciu pięciu dni chciałam Ci złożyć życzenia. Trochę spóźnione, ale jak to mówią – szczere: Zdrowia
i miłości. Reszta sama przyjdzie. A i trochę świętego spokoju, bo tego to też nigdy za wiele. Mądrzy z instagrama i innych mediów społecznościowych mówią, że „tak oto dostałeś nowe szanse, możliwości, okoliczności i inne 365-stronnicowe książki do zapisania – nie spierd*l tego”.  Pisz te nowe rozdziały w swojej wielkiej księdze życia, podbijaj świat, bądź najlepszą wersją siebie, najładniejsza(y), najbogatsza(y), najmądrzejsza(y) i co tam sobie tylko chcesz. Wszystko Ci się uda, wszystko możesz, świat stoi przed Tobą otworem i zaprasza Cię do wielkiej przygody. A to tylko dlatego, że się grudzień zamienił na styczeń.*


A ja Ci powiem, że ch*j tam i nieprawda. Z tym Sylwestrem, Nowym Rokiem i  tymi całymi górnolotnymi postanowieniami to jest tylko jedno wielkie utrapienie.

I koszty. Bo trzeba kupić nowy kalendarz i notes.

Rok 2018 był naprawdę najgorszym rokiem mojego życia, nieustanna kąpiel
w ekskrementach na zmianę z prysznicami z gnojowicy. Pod koniec roku byłam umęczona jak koń po westernie, powtarzałam sobie co chwilę, że jeszcze trochę, że już-już, teraz listopad, za chwilkę grudzień i koniec tego piekła. I tak zleciało sobie powoli, a ja ciągle trzymałam się myśli, że już zaraz koniec, zaraz będzie lepiej. I się doczekałam. Nawet nie wiecie, jakie było zdziwienie jak się obudziłam 1.01.2019roku i… Nic się nie zmieniło! No czujecie to?!? Takie były plany, tyle miało być zmian, a tu nic. Stare, (nie)dobre, życie.
Za to przynajmniej Sylwester był wystrzałowy. (Wy)strzeliła nam nowa opona w aucie, więc tylko zmartwienie było, bo my za granicą, w obcym miejscu, nie znając języka i jeszcze wulkanizacje zamknięte. No szampańska impreza. Uprzedzam, nic nikomu się nie stało, wszyscy cali, zdrowi, nawet w niezłych humorach (łącznie z panem z wulkanizacji – ten to pewnie był najbardziej zadowolony).

No i tak tego 1 stycznia, w dniu tych domniemanych wielkich przemian i przełomów dopadła mnie melancholia, bo dostałam od świata na noworoczne śniadanie ogromne rozczarowanie, które smakowało co najmniej przeszczepem duszy. Kopa w brzuch, że aż żołądek uszami wychodził, a najgorsze jest to, że tą kopiącą nogą była moja głupota i naiwność. No bo powiedz sam – jak skrajnie głupim trzeba być, by wierzyć, ze samo coś się zmieni? Prawie ćwierć wieku na karku, a żem głupia momentami, że aż żal myśleć.

Jak mnie smutki poprzechodziły to sobie podumałam, pomyślałam, podrapałam w łysinę, zamyśliłam na moment krótki i wymyśliłam, że samo to się nic nie zrobi. Że mam 8760 godzin, żeby posprzątać w swoim życiu odrobinę. To całkiem sporo czasu, więc może zdążę chociaż trochę poodkurzać zakamarki mojego żywota, zanim dopadnie mnie lenistwo
i przemożna potrzeba snu. Trzeba zakasać rękawy, podnieść się z kolan, otrzepać ubrudzoną i pozdzieraną od życiowego asfaltu skórę na kolanach i ruszyć naprzód z łysą, ale podniesioną wysoko do góry głową!

 

Trzymajcie kciuki, by tym razem się udało.
Ja za Was też chętnie potrzymam.

 

*Równie dobrze takie przełomy mogłyby zachodzić między lipcem a sierpniem, ewentualnie lutym, a marcem. Co to za jawna DYSKRYMINACJA miesięcy. Czy jakaś ważna instytuacja europejska mogłaby się przyjrzeć tej sprawie?!?

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

  1. Monika pisze:

    A ja właśnie doszłam do słusznych wniosków, że chociaż raz w życiu muszę postanowić coś zmienić i nie będzie to kolor paznokci, tylko nastawienie. Nie będę uparta, będę odpuszczać. Sobie i innym.

    Polubione przez 1 osoba

    1. 5-Hydroksytryptamina pisze:

      I takie nastawienie mnie cieszy! Długa droga, by zrozumieć, że trzeba wreszcie kiedyś odpuścić, ale na koniec tej drogi okazuje się, że faktycznie warto! Trzymam kciuki i wiesz, że życzę Ci jak najlepiej! ❤ Bądź dobra dla siebie, i świata. Ale w szczególności dla siebie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s