Boli mnie pięta. Achillesa.

Od zarania dziejów ludzie mieli tendencję do wymyślania dziwnych teorii, np. Kartezjusz kiedyś uważał, że dusza człowieka mieści się w szyszynce, a obecnie człowiek dotknięty łysieniem uparcie twierdzi, że jego wartość jest ukrywa we włosach.

I jeden, i drugi racji nie miał i nie ma. Tzn. nie mam pewności, co do Kartezjusza, ale za to ten drugi na pewno jest w błędzie. Sama na początku choroby byłam przekonana, że wartość człowieka jest mierzona w ilości włosów. Tak, jakby to w keratynie gromadziło się całe Twoje dobro, wiedza, doświadczenia, uczucia. Głupie, nie? Ano głupie, a jeszcze głupsze, że myśli tak dorosła, 24-letnia kobieta. Ale spokojnie, poszłam po rozum do głowy
i już nawet wróciłam. Rzecz jasna, z rozumem.

Kiedyś nieustannie, 24/7 towarzyszyła mi myśl, że nie jestem pełnowartościową dziewczyną. Była jak upierdliwa mucha nad uchem o 4:37 rano w sobotę. Albo inaczej – była krzyżówką upierdliwej muchy z wampirem, skutecznie wysysającym radość życia z człowieka. Taki turbo-komar.

I prawda, przez grzeczność przeczyć nie będę, mam mnóstwo wad fabrycznych, nie jestem idealna, do ideału jest mi, zresztą, znacznie dalej niż bliżej. Jak na siłę łatam jedne niedoskonałości, to pojawiają się kolejne. Czasem czuję się wybrakowana. Taki egzemplarz, który w fabryce powinien wylądować w pudle z odpadkami, ale przez przypadek nie zjechał
z linii produkcyjnej i trafił do dystrybucji w świat. Całe szczęście teraz czuję się tak raczej rzadziej, niż częściej.
Mam świadomość swoich wad, ograniczeń, wąskich możliwości. Mam poczucie, że tam, gdzie powinno być więcej mam za mało, a tam, gdzie powinno być mniej, ja z kolei mam za dużo. Ale wiecie co? Ja taka wybrakowana, mało atrakcyjna, mało kobieca, przeciętnie inteligentna, niezbyt zabawna, z niższym wykształceniem, za to wyższym BMI jestem wartościowym człowiekiem. I Ty też jesteś. Każdy może być. Bo to nie ilość włosów na głowie, kilogramów na wadze, dyplomów ukończenia miliona fakultetów czy zaświadczenia
o przynależności do Mensy determinują jak traktujesz otoczenie.
Aha, co ważne – ilość zer na koncie też tego nie robi.
Uwaga – teraz oświadczenie, żeby nie było, że dyskryminuję chudziuteńkie modelki, pięknych i bogatych – KAŻDY jest WARTOŚCIOWY i KAŻDY może być DOBRYM człowiekiem. Także spokojnie, jeśli jeździsz porsche i masz 300-metrową willę na Hawajach nie musisz się tego pozbywać i zakładać wór pokutny. Bycie bogatym jest spoko, szczególnie jeśli nie odbywa się to kosztem innych.

Ale wracając do tematu – dobro nie ma rozmiaru, nie ma numeru konta, nie ma skali ocen. Nie wystąpi w talent-show, ani nie weźmie udziału w konkursie na Miss Polonia. Jest za to
w większości ukryte wśród tych cichych, szarych, pozornie nic nie znaczących ludzi, których mijasz na ulicy. I gwarantuję Ci, znaczna część tych ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy
z tego, jaką wartość prezentuje. Za to na pewno codziennie mierzy się ze swoimi niedoskonałościami. W końcu:
„KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.
ŻE NIE JEST ŁADNY.
ŻE ZA MAŁO WIE.
I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.
KAŻDY.”

I to aż przykre, że mamy tendencję do skupiania się na tym, co złe, wstydliwe, niedoskonałe, a  nie potrafimy dostrzec swoich mocnych stron, ani dobra, jakie w nas tkwi. Może dlatego, że niedoskonałości głośno wyją, depczą nas po piętach, manifestując swoją obecność i nie pozwalając zapomnieć ani na chwilę o sobie, a dobro przemyka niezauważalne. Jest takie powszednie, że się o nim nie mówi. Ma być, jest w standardzie do świata. Jesteśmy do niego przyzwyczajeni. Dopiero jego brak jest zauważalny.

W każdym razie to Ty decydujesz, jakim jesteś człowiekiem, co sobą prezentujesz i jak chcesz żyć. Teraz tylko pojawia się problem, jak ocenić czy jest się dobrym? W końcu pewnie uczucie złości, zazdrości, może pogardy, może nienawiści jest Ci dobrze znane
z autopsji. Szczególnie teraz, gdy mierzysz się ze swoją chorobą i codziennie liczysz włosy na głowie. Nie są to zbyt pochlebne uczucia, prawda? Na pocieszenie powiem Ci, że  bycie wartościowym człowiekiem to też nie jest system zero-jedynkowy. Niby biorąc pod uwagę reguły logiki powinno tak być, że skoro nie jesteś dobrym człowiekiem to automatycznie jesteś zły. A tu niespodzianka, tak to nie działa. Każdy czasem jest trochę zły i trochę dobry. Masz prawo do negatywnych emocji, masz prawo czuć się zły, rozgoryczony, zazdrosny, itd., ale też tylko od Ciebie zależy, co z tym dalej zrobisz, czy wykorzystasz je przeciw komuś, jako pretekst do usprawiedliwiania swojego zachowania czy jednak spróbujesz obrócić to
w coś konstruktywnego.

 

Dobra, ustaliliśmy to że jesteś dobry. I doszliśmy do tego, że masz prawo być czasem trochę zły. W końcu nie można być cały czas dobrym, tak samo jak nie można być całe życie na diecie. Od czasu do czasu cheat-meal jest potrzebny, żeby nie zwariować i móc zachować dystans.

A co z tą obolałą achillesową piętą? Co z tymi bolesnymi słabościami? A nic. Bo i co ma być? Były, są i będą. Nie można być mistrzem w każdej dziedzinie, w końcu jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Nie jesteśmy herosami, nie mamy bosko-nieboskich rodziców, ale za to mamy prawo do popełniania błędów i ulegania słabościom (w temacie słabości: Milka w Biedronce w promocji za 2,39zł/sztuka! Nie ma za co, korzystajcie z tej radosnej nowiny!).

Na pewno jesteś w czymś lepszy ode mnie. I jak to czytasz, idę o zakład, że jesteś też
w czymś gorszy. To normalne. Ważne, by sobie to uświadomić, bo ludzi często blokuje brak wiary w swoje możliwości. Rezygnują z marzeń, twierdząc, że się nie nadają, że ktoś zrobi coś lepiej od nich, że przecież nie mają talentu, ani umiejętności, że ich działania są bez sensu.

Dlatego warto próbować. Ja tak miałam z pisaniem, wydawało mi się, że to, co piszę to jakieś nieskładne farmazony, a okazuje się, że są ludzie, którym się to podoba i chętnie czytają zbiory moich literek.  I to mi uświadomiło, że może nie robię tego najlepiej, że są lepsi ode mnie, ale jednak do kogoś to trafia i dzięki temu jest w tym świecie (nie tylko literackim) miejsce i dla mnie.

I, jakkolwiek banalnie to zabrzmi, nie daj sobie wmówić, że do czegoś się nie nadajesz, bo tak naprawdę te ograniczenia sobie sam tworzysz, a może się okazać, że świat Cię doceni
i okażesz się perfekcyjny w tym, co chcesz robić i jaki jesteś.

A jak nie… To zawsze możesz by perfekcyjnie nieperfekcyjny. 🙂

 

Reklamy

3 komentarze Dodaj własny

  1. Sylwia pisze:

    Cześć
    Wypadanie włosów i łysienie jest mi bardzo dobrze znane, bo przeszłam przez łysienie plackowate. Nie jest to łatwa dolegliwość bo może postępować szybko i tak naprawdę nie jesteśmy na to gotowi, na utratę włosów, na nasz inny wygląd w lustrze. Często też dopiero po utracie włosów zdajemy sobie sprawę ile dla nas znaczą. Jednak to co wg mnie jest ważne to że włosy nie odzwierciedlają tego jakimi jesteśmy ludźmi i ważne jest aby mimo ich utraty realizować dalej swoje życie, plany.
    Ja obrałam taką drogę aby iść przed siebie, starałam się jak najmniej myśleć o łysieniu plackowatym i udało się odzyskałam włosy. Dziś wiem, że życie to nieustające zmiany są one tak naprawdę elementem życia.

    Całą moją historię i przygodę z łysieniem plackowatym znajdziecie na mojej stronie http://www.lysienieplackowate24.pl

    Pozdrawiam serdeczni i życzę dużo pozytywnych emocji 🙂

    Polubienie

  2. Paulina pisze:

    Hej 🙂 Trafiłam na Twojego bloga godzinę temu i przeczytałam każdy wpis od pierwszego, bo nie mogłam się oderwać. Piszesz tak inteligentnie, wartościowo, a mam wrażenie że w swoim otoczeniu znam naprawdę niewiele takich osób 🙂 Mnie co prawda nie dotyczy łysienie, ale co innego, nie mniej dla mnie bolesnego. Mam 21 lat i siwieję. Tak, siwieję. Codziennie w lustrze oglądam pod światło kępki nowych białych włosów. Codziennie ściągam ze szczotki przynajmniej jeden biał włos. Chcę walczyć, choć nie wiem czy to odwracalne lub chociażby do zatrzymania. Wiem że dużo osób już od gimnazjum farbuje włosy, bo po prostu chce mieć inny kolor, ale ja nie wyobrażam sobie za chwile farbować się i martwić by nikt nie zobaczył u mnie grama białego odrostu. To też nie wybór tylko konieczność. Nie tylko byłoby uciążliwe, ale przecież ja znałabym prawdę – PRAWDĘ jaka jestem pod tą farbą. Siwa jak staruszka. Narazie jeszcze tego nie potrzebuję, bo na szczęście narazie te pasma zakrywają te w moim naturalnym kolorze.Też czuję się przez to wszystko taka wybrakowana. Boję się.
    Trzymam kciuki za Ciebie i czekam na kolejne Twoje wpisy. O czymkolwiek.

    Polubienie

    1. 5-Hydroksytryptamina pisze:

      Cześć Paulino, bardzo mi miło, że do mnie wpadłaś. Dziękuję za tak ciepły, wypełniony sympatią komentarz. 🙂
      Co do Twojego problemu – po pierwsze bardzo Ci współczuję i doskonale rozumiem Twój ból. Trochę czasu spędziłam w internecie, szukając informacji na temat siwienia, odkąd przeczytałam Twój komentarz. Powiedz mi, a raczej napisz – czy konsultowałaś to z jakimś lekarzem? Dermatologiem i, co ważniejsze, endokrynologiem? Przedwczesne siwienie dotyczy często osób chorych na autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, więc może warto byłoby oznaczyć poziom TSH i fT3 i fT4? Tak przesiewowo, kontrolnie. Na takie badanie skierowanie da Ci lekarz pierwszego kontaktu nawet. Przy okazji kontrolna morfologia, żeby wykluczyć anemię Addisona-Biernera. Jeśli wyniki wyjdą ok, będziemy myśleć dalej. Dobrze byłoby też odwiedzić dermatologa. Ale zanim doczekasz się na termin proponuję dostarczać organizmowi duże ilości witaminy C, A+E, żeby hamować ewentualny stres oksydacyjny, który może przyczyniać się do siwienia i wit. B5, inaczej kwas pantotenowy. Albo jeść dużo produktów, które zawierają te witaminki. Jak chcesz to mogę Ci też polecić kilka bardzo fajnych suplementów, gdzie masz wszystkie te witaminy i minerały w jednym, ale wolałabym tych nazw nie pisać publicznie. 🙂
      Ja mam chwilową przerwę w pisaniu na blogu i ogólnej aktywności życiowej, bo mi trochę w życiu prywatnym niebo na głowę spadło i przy okazji połamało nogę. Jak się wyleczę to będę pisać. 🙂
      Pozdrawiam serdecznie ze szpitalnego łóżka i czekam na wieści od Ciebie. 🙂
      Monika

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s