DCP, czyli Długą Czuprynkę, Poproszę!

Albo raczej difenylocyklopropenon. Długo się zbierałam, by napisać kilka słów o tej formie leczenia, ale chyba wreszcie nadszedł czas, by podzielić się moimi wrażeniami po kilku miesiącach terapii.

Zanim jednak przejdę do subiektywnej opinii, to kilka słów teorii.  Jest to immunoterapia miejscowa, najbardziej skuteczna w leczeniu przewlekłego łysienia plackowatego
u pacjentów z utratą ponad 50% włosów skóry głowy.
Co do samego procesu terapii – ilu dermatologów, tyle pomysłów na sposób jej przeprowadzania. Zazwyczaj na początek uczula się 2% roztworem DCP, smarując niewielki obszar na czubku głowy, a następnie raz w tygodniu pędzluje się zmiany wzrastającymi od 0,0001% stężeniami w celu wydołania stanu zapalnego skóry.
Spotkałam się też z uczulaniem alergenem kontaktowym co 3 tygodnie.
Aha, warto pamiętać o tym, że tuż po posmarowaniu nie można myć włosów przez 48 godzin i najlepiej chodzić przez ten czas w czapce. I unikać słońca, ponieważ DCP jest wrażliwe na promieniowanie UV.

Co istotne, taka zabawa to nie jest żadne DIY, więc nie róbcie tego sami w domu. Tak naprawdę terapia alergenami powinna być przeprowadzana jedynie przez doświadczonych lekarzy. Wynika to z tego, że leczenie może powodować mnóstwo działań niepożądanych
– od tak błahych jak wyprysk, uogólnione powiększenie węzłów chłonnych przez bielactwo, rumień wielopostaciowy, przebarwienia, na wstrząsie anafilaktycznym kończąc. I, jakkolwiek wysypka tylko denerwuje, swędzi, piecze lub brzydko wygląda, tak wstrząs to już nie są żarty.

W każdym razie – leczenie jest długotrwałe, wielomiesięczne, dość uporczywe, ale zwykle przynosi dobre efekty i, co ważne, odrost włosów często utrzymuje się również po zaprzestaniu terapii (czego nie można powiedzieć o innych formach leczenia).

Gdzie szukać tej formy pomocy? W Polsce są dwa ośrodki zajmujące się tego typu leczeniem – Klinika Dermatologii, Wenerologii i Alergologii we Wrocławiu oraz
dr n. med. T. Wasyłyszyn w Warszawie. Przy czym, we Wrocławiu jest możliwość leczenia się za darmo, a w Warszawie jest to prywatny gabinet.
Jeśli byłby ktoś zainteresowany dodatkowymi informacjami odnośnie tych dwóch miejsc to chętnie udzielę wszelkich informacji w prywatnej korespondencji.

To tyle w kwestii teorii, teraz czas na praktykę. Stosuję alergeny kontaktowe od listopada,
a więc ponad pół roku, przy czym muszę uczciwie przyznać, że początkowo nie byłam zbyt systematyczna w uczulaniu skóry głowy. Dodatkowo, przez pierwszych kilka „smarowań” alergenem nie było żadnej reakcji, nawet odrobinkę nie zaswędziało. Dopiero mniej więcej
w styczniu pojawiły się nieśmiałe oznaki uczulenia – zaczęła swędzieć mnie głowa. Później już było bardziej spektakularnie – dzień po uczuleniu występowało zaczerwienienie
i uporczywe swędzenie. Gdy drapałam, zaczynało piec albo szczypać. Pojawiały się bąble wypełnione surowiczą treścią z tendencją do pękania. Po jakimś tygodniu wszystko się pięknie goiło, nie pozostawiając śladu i można było czekać na kolejne uczulanie.
Tak jest w zasadzie też teraz, tylko reakcja jest mniej wyrażona. Albo się po prostu już do tego przyzwyczaiłam. W każdym razie, jeśli mam być szczera, to najprzyjemniejsza terapia to nie jest, ale wiadomo – dla piękna można trochę pocierpieć.

Co do efektów, to bardzo długo nie było żadnych. W zasadzie dopiero od kilku tygodni obserwuję, że coś zaczyna się dziać i pojawiają się malutkie, blond baby-hair. Raczej przypominają meszek niż włosy, ale dla mnie to bez znaczenia. Ważne, że się pojawiają, bo to oznacza, że cebulki włosa nie są już tak zawzięcie atakowane przez przeciwciała i to daje nadzieję, że może wkrótce włosy odrosną.
A szczerze mówiąc, ta nadzieja jest bardzo ważna. Jasne, nie odrastają równomiernie, nadal mam mnóstwo łysych placków, ale skoro zaczyna coś rosnąć w jednym miejscu to jest szansa, że z czasem włosy odrosną i w innych miejscach.
Jestem dobrej myśli, nie chcę zapeszyć i na pewno będę informować na bieżąco
o ewentualnych zmianach. I liczę na to, że to będą same pozytywne zmiany. 🙂

Reklamy

5 komentarzy Dodaj własny

  1. totylkoprzyklad pisze:

    witam, ja takze stosowalem wspomnane DCP poprzez gabienet w Warszawie. Poczatkowo wlosy odrosly, teraz niestety zaczynaja mi wypadac, coraz wiecej plackow jest widocznych. Zastanawiam sie czy wracac do doktora w Warszawie i probowac moze mocniejszy roztwor? Zaciekawil mnie ten Wroclaw, troche inaczej chyba do tego podchodza, i pacjent nic nie musi w domu robic. Ja nie jestem pewny czy nadal mnie to w ogole podraznia, w ogole nie czulem zadnego wiekszego pieczenia. Ale no poprawa byla wiec ciezko powiedziec co teraz zrobic… Chcialbym uratowac wlosy.

    Polubienie

    1. 5-Hydroksytryptamina pisze:

      A jakie stosowałeś stężenia? Generalnie górną granicą jest 2%, którego nie powinno się przekraczać, ale znam osoby, które zaczęły reagować dopiero przy 3% stężeniu. Myślę, że warto próbować dalej, ponieważ to raczej długoterminowa terapia i żeby utrzymać efekt trzeba, niestety, kontynuować terapię DCP cały czas. Przerwanie = ponowne wypadanie włosów. Co do pieczenia i podrażnienia – nie jest to warunek konieczny, by DCP działało, także spokojnie. 🙂 I oczywiście trzymam mocno kciuki, by włosy udało się uratować. 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę mnóóóstwa włosków. 🙂

      Polubienie

  2. totylkoprzyklad pisze:

    hmmm nie pamietam ile mi doktor zastosowal, ale na stronie internetowej ma podane 3%. Ja generalnie do dzis mam w lodowce roztwor, i go niby stosuje. Nie lykam witaminy PP w duzych ilosciach, jakos zapominam. Wydaje mi sie, ze co jakis czas powinno sie powtorzyc to uczulenie w gabinecie silniejsza moca.

    Polubienie

  3. Magdalena pisze:

    Mój kolega lysial plackowo, nic z tym nie robił, stwierdził, że taka uroda widocznie, po czym żona go rzuciła, a jemu po rozwodzie odrosły wszystkie włosy. I tak już są ponad 10 lat. Czasem nie warto szukać problemu w sobie, on może być zupełnie gdzie indziej..

    Polubienie

    1. 5-Hydroksytryptamina pisze:

      Na to wygląda. Szkoda, że nie mam męża, może i mi by odrosły. 😀 A tak na poważnie to jasne, otoczenie i środowisko zewnętrzne ma ogromny wpływ na poziom stresu, co za tym idzie zdrowie psychiczne, a w konsekwencji włosy. U mnie przez ostatnie kilka lat był istny kocioł w życiu i myślę, że w dużej mierze to jest wynik mojej łysej głowy obecnie. Liczę, że jak się już uspokoi to będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s