Kąpiel w słońcu, lodzie, a może we krwi?

Sądząc po tytule wpisu, można dojść do wniosku, że Łysy Placek nie lubi skrajności. Ani jak mu za zimno, ani jak mu za ciepło. Chociaż to ciepło to raczej naciągane jest, bardziej chodzi tu o to, że Łysy Placek nie lubi się opalać. Krwi też nie lubi. I wcale nie chodzi mi tutaj
o pożądaną krew dziewic składanych w ofierze.

Dzisiaj dalej maglujemy temat terapii, a dokładniej fotochemioterapii, krioterapii, karboksyterapii, terapii osoczem bogatopłytkowym i kilka słów o psychoterapii.

Lato idzie, można się opalać… U dermatologa.

Moda na tego typu zabiegi zaczęła się od helioterapii, czyli leczenia słońcem, co jest zresztą wykorzystywane do dzisiaj. Na przykład do tej pory najskuteczniejszą z naturalnych metod leczenia łuszczycy są kąpiele słoneczne w okolicy Morza Martwego, czyli zamiast do lekarza warto byłoby wybrać się na urlop w okolice Rowu Jordanii. Błogie lenistwo na słońcu połączone z kąpielami w słonej wodzie wywoła podobny leczniczy efekt, co UVB-terapia.

My skupimy się jednak na metodzie stosowanej od 1974 roku, jaką jest PUVA-terapia. Początkowo stosowana w leczeniu łuszczycy, obecnie też w około 30 innych chorobach dermatologicznych, między innymi w łysieniu plackowatym.
Skrót PUVA oznacza terapię lekiem z grupy psoralenów (8-metoksypsoralen lub 5-metoksypsoralen) łączoną z naświetlaniami promieniami ultrafioletowymi z zakresu A (fale o długości 320-400 nm). Czyli połykamy sobie tabletkę i opalamy się pod specjalną lampą, zazwyczaj 3 razy w tygodniu.  Efektem ubocznym jest piękna opalenizna, tak jakbyśmy wrócili z egzotycznych wakacji. Niestety, nie ma róży bez kolców, więc to nie jedyny efekt uboczny. Są też inne, znacznie gorsze – natychmiastowe i odległe.
Te pierwsze to:

  • Oparzenie promieniami UV,
  • Świąd skóry,
  • Nudności, wymioty, biegunka,
  • Zawroty i ból głowy,
  • Osłabienie,
  • Obrzęki,
  • Świąd skóry,
  • Kołatanie serca.

A te drugie to m.in.:

  • Przedwczesne starzenie się skóry,
  • Plamy barwnikowe,
  • Rogowacenie słoneczne,
  • Rak podstawno- i kolczystokomórkowy,
  • Zaćma (konieczność ochrony oczu przez co najmniej 8 godzin od momentu zażycia psoralenów). Właśnie, tutaj dodam, że zanim rozpocznie się PUVA-terapię trzeba uzyskać zgodę na piśmie od okulisty.

 

Ze względu na tak dużą ilość objawów niepożądanych, w tym wpływu pro kancerogennego (rakotwórczego) ten rodzaj leczenia nie jest obecnie zalecany.

Dla odmiany coś zimnego – Krioterapia.

Krioterapia, czyli terapia zimnem, działa przede wszystkim pobudzająco, przeciwbólowo
i przeciwzapalnie, dlatego jest wykorzystywana nie tylko w łysieniu plackowatym, ale
i w szeregu innych chorób skórnych, np. trądziku pospolitym czy bliznowcach.
Zabieg ten polega na krótkotrwałym kontakcie skóry pacjenta z czynnikiem mrożącym (najczęściej ciekłym azotem) o temperaturze w zakresie od -180 °C do -110 °C. W rezultacie dochodzi do niszczenia komórek poprzez tworzenie kryształków lodu zarówno wewnątrz nich, jak i na zewnątrz. W leczeniu zmian chorobowych skóry stosuje się krioterapię natryskową lub zabiegi krioaplikatorem kontaktowym.
Jeśli chodzi o łysienie plackowate, zamrożenie przeprowadza się za pomocą zanurzonego
w ciekłym azocie wacika, którym delikatnie pociera się skórę przez 5-7s. Zabiegi stosuje się zazwyczaj 2-3 razy w tygodniu w cyklach 4-tygodniowych, które powtarza się 2-4 razy
z miesięcznymi przerwami.

Bąbelki nie tylko w wodzie gazowanej – Karboksyterapia.

Ostatni hit dermatologii estetycznej, choć metoda stosowana od 1930 roku, kiedy to zauważono, że kąpiel w wodzie bogatej w CO2 znacznie przyśpiesza gojenie ran.

Czysty dwutlenek węgla, który wstrzykiwany jest pod skórę, rozszerza naczynia krwionośne
i dzięki temu zwiększa przepływ tlenu, krwi i składników odżywczych do wyznaczonego obszaru. Następuje odnowa komórek i poprawa mikrokrążenia, skóra zaczyna wytwarzać większą ilość kolagenu, dzięki czemu staje się bardziej elastyczna, a włosy na głowie otrzymują optymalną ilość substancji odżywczych.

Jeśli mam być szczera to tę metodę traktowałabym raczej jako dodatek niż jako jedyną opcję leczniczą. I to tylko w sytuacji, gdy mamy gruby portfel, bo to dość kosztowna zabawa, niedostępna na NFZ.
Podsumuję to tak: Zaszkodzić nie zaszkodzi, a pomóc może.

Wampirzy zabieg – Osocze bogatopłytkowe.

Kolejny hit medycyny estetycznej, wykorzystujący potencjał regeneracyjny organizmu chorego. Zabieg polega na ostrzykiwaniu skóry głowy koncentratem płytek krwi zawieszonych w niewielkiej ilości osocza (przed zabiegiem pobiera się od pacjenta ok. 10 ml krwi żylnej i odwirowuje, uzyskując osocze).
Płytki krwi uwalniają aż siedem czynników wzrostu oraz białka odpowiedzialne za adhezję komórkową przez co osocze ma właściwości przyspieszające gojenie i regenerację, w tym odrost włosów.
Jest to metoda bezpieczna, mało inwazyjna, tak naprawdę praktycznie bezbolesna, ale dość droga, bo w większości przypadków kuracja wymaga 4 zabiegów, przeprowadzanych
w odstępach 4 tygodni, a to już koszt około 3 tys. zł.  Z tego, co wiem, Klinika Dermatologii przy Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu miała zamiar rozpocząć leczenie tym sposobem w ramach badań naukowych, więc warto śledzić sytuację i może skorzystać z tej formy terapii.

Ukłucie na zdrowie – Mezoterapia skóry głowy.

To taka trochę biedniejsza siostra metody z osoczem bogatopłytkowym. Tutaj skórę głowy ostrzykuje się preparatami, które zawierają substancje przyczyniające się do pobudzenia mikrokrążenia w skórze głowy, zahamowania nadmiernego wypadania włosów i stymulację ich wzrostu. W skład wykorzystywanych preparatów wchodzą najczęściej witaminy, składniki odżywcze, naturalne ekstrakty roślinne oraz substancje przeciwzapalne. Preparaty dobierane są indywidualnie, w zależności od istniejącego problemu.
Mezoterapia powinna być wykonywana raz w tygodniu przez okres 2 pierwszych miesięcy kuracji. Następnie w zależności od uzyskanych efektów procedura powinna odbywać się jeden lub dwa razy w miesiącu w celu podtrzymania efektów.
Jeśli o mnie chodzi – mając do wyboru mezoterapię albo osocze bogato płytkowe, to jednak spróbowałabym terapii z osoczem, bo mniej zabiegów, niższa cena, a prawdopodobnie skuteczność nawet lepsza.

Last but not east – psychoterapia

I tak na koniec kilka słów o psychoterapii – niby wydawałoby się, że namacalnie nie ma wpływu na odrost włosów, a tak naprawdę to kluczowa sprawa. Zanim nie uporządkujesz sobie wszystkiego w głowie, nie łudź się, że cokolwiek na niej wyrośnie. Postuluje się, że łysy placek to efekt nadmiernego stresu, mnóstwo chorych ma stwierdzone łysienie na tle nerwowym. Dlatego warto zadbać o zdrowie i higienę psychiki. Naprawdę, to żadna ujma
i żaden wstyd skorzystać z pomocy psychologa, psychoterapeuty, a nawet psychiatry.
To samo dotyczy leków przeciwdepresyjnych – często włączenie ich do terapii powoduje szybszy odrost włosów. Stąd też moja prośba – jeśli czujesz, że Twoja psychika niedomaga
i nie jest w pełni zdrowia, nie zastanawiaj się, tylko poszukaj pomocy. Nie wstydzisz się pójść do lekarza, gdy boli głowa, nerka czy wątroba, dlaczego więc masz czuć wstyd, gdy trzeba przeleczyć duszę?

 

Jeszcze pozostała ostatnia opcja leczenia, czyli immunoterapia miejscowa przy pomocy alergenu kontaktowego, ale tę formę terapii omówię w osobnym wpisie i przy okazji podzielę się swoją opinią na jej temat po pół roku stosowania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s