Ctrl +C i Ctrl+V w „realu”

Niestety. Świat z dnia na dzień staje się szarą sklejką takich samych fryzur na takich samych głowach, takich samych ubrań na takich samych (koniecznie turbo-fit!) ciałach, takich samych domów w takich samych ogrodach, a nawet takich samych samochodów na takich samych ulicach. Nie mówiąc już o takich samych minach na takich samych twarzach, a także takich samych słowach w takich samych ustach.

Epidemia klonów. Nie ma tu miejsca na oryginalność, odmienność, inność.  Albo jesteś taki sam jak my i jesteś z nami, albo jesteś przeciw i jesteś naszym wrogiem. Nasza cywilizacja zabija indywidualność, a  51 010 000 000 hektarów świata to za mało, by pomieścić ludzi, którzy chcą się wyłamać z uwierających jak za ciasny but schematów.

Dzieje się to na naszych oczach, ale nasza czujność od małego jest usypiana tak skutecznie, że nie zauważamy, jak sami upodabniamy się do otoczenia. Dopiero w chwili, gdy sami
z siebie nie chcemy podążać utartym szlakiem, albo – CO ZNACZNIE GORSZE, okoliczności zmuszą nas do obrania innej ścieżki, to dopiero wtedy dostrzegamy, że stajemy się puzzlem nijak nie pasującym do układanki.

Do napisania tej notki zmotywowała mnie jedna z sytuacji, jakich byłam świadkiem w poradni przyszpitalnej.  Do gabinetu przyszła z mamą 14-letnia dziewczynka, która słyszała w około 30%. Bardzo sympatyczna, grzeczna, całkiem ładna i sprawiająca wrażenie wcale niegłupiej. Wręcz przeciwnie. W szkole radzi sobie, o dziwo jak na taką wadę słuchu, bardzo dobrze. Jednak jest to okupione naprawdę sporym wysiłkiem (a wiem, co mówię, bo sama kilka lat temu, siedząc w szkolnej ławce byłam w podobnej sytuacji, ale to inna, długa historia). Byłoby jej znacznie łatwiej, a przede wszystkim mogłaby osiągać znacznie więcej, gdyby nosiła aparat słuchowy. Ale pomimo kilkuletnich już prób nie chce i skutecznie się przed założeniem aparatu wzbrania. Lekarz niemal nakrzyczał na dziewczynkę, próbując przekonać ją do aparatu i zapewniając, że to żaden wstyd i żadna ujma.

Ale czy na pewno? I dla kogo nie jest? Pomijając już kwestię, że na pewno to trzeba tylko kiedyś umrzeć i zapłacić podatki (też w sumie kiedyś) to współczesna populacja klonów nie pozwala na odmienność, nie wspominając już o słabości i ułomności. W tym świecie nie ma miejsca dla słabszych i gorzej sobie radzących. Masz być taki sam jak inni, co mniej więcej oznacza, że masz być piękny, wysportowany, zadbany, elokwentny, błyskotliwy, wykształcony, uśmiechnięty, zaradny, szczęśliwy, jeszcze bardziej wysportowany i jeszcze bardziej szczęśliwy. No i koniecznie zdrowy. W zasadzie w ogóle nie powinnam tego zdrowia wspominać, bo to w końcu oczywista oczywistość, że masz być zdrowy, pozbawiony jakichkolwiek wad, fabrycznie niemal idealny. A, no i najlepiej jeszcze, żebyś był młody. Dla starych ludzi tutaj też nie ma miejsca. No i jak już możesz opisać siebie powyższymi przymiotnikami to możesz wskoczyć na wyższy poziom i jeśli jesteś kobietą to budzić się
z perfekcyjną fryzurą, nienagannym makijażem, idealnym manicure’m, perfekcyjnym pedicure’m, a jeśli jesteś facetem to wystarczy ze świeżym oddechem i seksownym 3-dniowym zarostem. Niezależne od płci jest jedzenie na śniadanie owsianki, jarmużu
z łososiem na obiad, robienie spektakularnej kariery (koniecznie w międzynarodowej firmie), chodzenie na siłownię 3x w tygodniu i dokumentowanie wszystkiego na instagramie.
Masz być idealny.
Szczęśliwy.
Idealnie szczęśliwy.
Szczęśliwie idealny.

W oczach innych ludzi, bo przecież nie w swoich. Świata nie obchodzi z czym Ty czułbyś się dobrze, świat interesuje tylko to, z czym on czuje się dobrze. A dobrze mu jest, gdy każdy egzemplarz człowieka to kopiuj-wklej. Nieważne czy naprawdę szczęśliwy czy tylko na niby.

Nikogo nie obchodzi, że Ty wolisz pudło lodów zamiast jaglanki z borówkami, że schabowego cenisz bardziej niż jarmuż, a więcej przyjemności czerpiesz z przebierania nogami nie na bieżni, a goniąc za marzeniami.

To, co Tobie daje szczęście jest bez znaczenia, jeśli nie pasuje do idealnego obrazka współczesnego świata.

 

Ps. Powyższe rozważania to nie koniec, to wstęp do kilku słów na temat współczesnej tolerancji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s